Portrety – sesja nagraniowa

Portrety sesja nagraniowa

   Każda okazja jest dobra do portretowania. Sesja nagraniowa również. Na dobrą sprawę to właśnie ideał, jeśli idzie o fotografię portretową – ludzie w naturalnych dla siebie warunkach. Wchodzenie z obiektywem, aparatem i światłami w ich życie w momencie, gdy zajmują się rzeczą dla nich najważniejszą, fotografowanie, gdy robią coś, co ich określa – jesteśmy tym, co robimy.

   Tak więc fotografując, przeszkadzałem dziewczynom z Airis Quartet. Pomiędzy statywy z mikrofonami i nutami wpakowałem się z moimi statywami na lampy, wszedłem między muzyków z aparatem. One grały, ja fotografowałem, bardzo ładna symbioza muzyka z fotografem.

Dobrze, że nie słychać światła…

 Problem jedynie w tym, że mimo wszystko robienie zdjęć, portretowanie, przeszkadza nieco w nagrywaniu. Portrety sesja nagraniowa – ma i jakieś minusy. Ale, jak widać na załączonych obrazkach – daliśmy sobie radę. Czekałem z palcem na spuście migawki na przerwy w graniu, fotografowałem w chwilach, gdy dziewczyny z Airis Quartet tylko próbowały, gdy się zastanawiały, co i jak rozegrać. Wymieniały się też fachowymi uwagami w niezrozumiałym dla mnie języku. Z wyrażeń, pamiętam jedynie tajemnicze “flażolety”. Czymkolwiek są…

  Wszystkie światła, cała sesja zdjęciowa i sesja nagraniowa, to dwie lampy. Jedna pod ścianą, świecąca w srebrną blendę 120X180, a momentami wnoszona między grające dziewczyny, a druga została wsadzona w sofbox 90×60 – obie często zmieniały pozycje.