Portret uliczny
9 lipca 2017
W ramach autorskiego projektu fotograficznego #1000portretów postanowiłem zrobić tysiąc zdjęć portretowych tysiącu przypadkowo napotkanym na ulicy osobom. Pierwsza dziesiątka już za mną, a to oznacza, że 1% projektu wykonałem.
Przyznam się, że planując całość nie przewidziałem jednej rzeczy, mianowicie tego, że będę się wstydził nagabywać ludzi, że będę miał opory przed nagabywaniem ludzi na portret. A przecież nie mam problemów z mówieniem do mikrofonu, w radiu, czy z prowadzeniem dużych imprez… Dziwne.
Pomogła mi małżonka – z uśmiechem, naturalnie, jakby robiła to od zawsze – zaprosiła na zdjęcia przechodniów. Super. Mam nadzieję, że efekty Wam się spodobają – na zdjęciach przeurocze Brygida i Roksana. Fotografować trzeba było szybko, bo poza kadrem rodzice trzymali topniejące z każdą chwilą lody – był wieczór, ale wciąż gorący, choć słońce już zachodziło…
Taka to sesja, niespodzianka w trakcie spaceru:)


Previous post
Mocna sesja portretowa – kickboxing Kraków
Next post
Portret uliczny w Krakowie